Co jadłam w ciągu dnia? | Roślinny foodbook #2


Witajcie w drugim foodbook’u!
Szczerze mówiąc, nie mogłam się doczekać napisania kolejnego wpisu z tej serii. Dzisiaj pokaże wam, co jadłam w zeszłą niedzielę. Tak, jak pisałam poprzednio, tym razem pojawi się więcej posiłków!

RANO
Pomimo, że to już pewnie oczywiste, to będę o tym pisać w każdym wpisie, bo może ktoś, kto tę kwestię totalnie ignoruje w końcu się zmotywuje, aby zaczynać swój dzień od odpowiedniego nawodnienia 🙂
Zaczęłam więc mój dzień od przegotowanej wody z sokiem z połowy cytryny.

ŚNIADANIE

W sobotę wieczorem postanowiłam upiec domową granolę. Ostatni raz taką jadłam, kiedy moja mama robiła ją często w domu, kiedy byłam jeszcze na pierwszym roku studiów. W tym przypadku nie trzymałam się jednak żadnego szczególnego przepisu, zrobiłam granolę totalnie po swojemu i jak zwykle na oko 🙂 Ale przepis na pewno pojawi się na dniach na blogu bo wyszła przepyszna!

Granolę zjadłam z naturalnym jogurtem sojowym Sojade i z owocami leśnymi. Proste, smaczne i zdrowe śniadanie. Taka granola to świetny pomysł, kiedy rano nie mamy czasu albo ochoty na przyrządzanie wymyślnych owsianek czy innych. Wystarczy zrobić dwie blachy na zapas (przygotowanie takiej granoli zajmuje dosłownie 5 minut, a potem jakieś 15 minut pieczenia) i trzymać w szczelnie zamkniętym pojemniku w kuchni.



PRZEKĄSKI

W ciągu dnia, oprócz wody oraz herbat, zjadłam dwie przekąski.

Garść owoców morwy białej. Morwę białą kupiłam kiedyś zupełnym przypadkiem, ale od razu bardzo ją polubiłam. Dodaję ją do musli, granoli czy właśnie jem jako przekąskę samą albo w towarzystwie innych suszonych owoców czy orzechów. Bardzo dobra jest też herbata z białej morwy.
Morwa biała jest bardzo zdrowa i ma ogromny wpływ na regulowanie poziomu cukru we krwi. Jest wykorzystywana nawet w leczeniu cukrzycy, a oprócz tego ma jeszcze szereg innych właściwości zdrowotnych. Ja przeważnie sięgałam po morwę, aby nie objadać się aż tak słodyczami. Może to być dla was zaskoczeniem, ale każdy kto mnie zna wie, że kocham słodycze całym sercem i potrafię pochłaniać niewyobrażalne ich ilości. Tabliczka czekolady to dla mnie żadne wyzwanie, traktuję ją jak batonika 🙂
I tutaj, możecie wierzyć lub nie, ale morwa sprawdza się rewelacyjnie. Wystarczy garść tych owoców albo herbata i ochota na słodycze odchodzi w zapomnienie. Ale od jakiegoś już czasu jem ją głównie dla smaku – ma fajną jakby lekko karmelową nutę.

Potem zjadłam też połowę surowej czerwonej papryki, kilka wafli i świeży hummus o smaku szczypiorku i czosnku. Jeżeli nie robię hummusu w domu, to kupuje tylko takie, które mają dobre składy. Polecam z całego serca na przykład hummusy firmy Lavica – skład tych produktów nie zawiera niczego podejrzanego, są tam same naturalne i proste składniki, a smak tych hummusów jest nieziemski! Jednym ze sklepów stacjonarnych w Warszawie, w których możecie kupić te hummusy jest Chatka Zdrowia.

Porcja na talerzu wygląda niepozornie, ale jednak jakaś tam estetyka musiała zostać zachowana – potem wzięłam więcej wafli i wyjadałam hummus prosto z pojemnika 🙂

OBIADO-KOLACJA

Tego dnia na kolację zjadłam naleśniki – padło na bezglutenowe naleśniki gryczane z farszem ze szpinaku, pieczarek i domowej tofu fety. Do tego sos czosnkowy na bazie naturalnego jogurtu sojowego. Nie wyglądało to tak pięknie jakbym chciała, ale smak był genialny! To ciasto na naleśniki jest idealne zarówno na słono, jak i na słodko – potwierdzone info!


Potem tradycyjnie były jeszcze herbatki i napary. Obiecuję, że w końcu to uwiecznię na jakimś zdjęciu 🙂
Który posiłek z tego foodbook’a zjedlibyście najchętniej?

4 komentarze

  1. Adam

    Marzec 23, 2018 at 9:36 am

    No ja zjadłbym wg Twojej propozycji – wyglada smakowicie, lekko i zachęcająco. Trzeba sie zmobilizować Tak trzymać

    Reply
    • Dominika

      Marzec 27, 2018 at 4:23 pm

      Dziękuje za miłe słowa! 🙂

      Reply
  2. Mumu

    Marzec 24, 2018 at 10:07 pm

    Byłabym głodna jedząc taką ilość, ale wszystko wygląda bardzo smacznie:)

    Reply
    • Dominika

      Marzec 27, 2018 at 4:23 pm

      To tylko zdjęcia, chodzi w nich głównie o inspiracje. W rzeczywistości zjadamy dużo więcej bo sobie dokładamy, tak jak zresztą dopisałam w przypadku hummusu i wafli ryżowych na przekąskę. Nie chodzę nigdy głodna 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Instagram